Search in Blog

Jak właściwie żyje się w tej Polsce?

Co działo się w tym roku w Polsce? Co wydarzyło się w tej bajecznej krainie, w której powstają pantofle Crobbe? Oto krótka relacja dla tych, którzy chcieliby kiedyś do nas przyjechać. Albo tu powrócić, przynajmniej myślami.

 

Zima zaczęła się Świętami Bożego Narodzenia. Właściwie przyszła wcześniej, żeby się przypadkiem nie spóźnić. Przydreptała w swoim pochmurnym płaszczu, zrzuciła z drzew ostatnie, poskręcane ze starości liście i posypała wszystko warstwą zimnego lukru.

 

Dzień przed Świętami, wieczorem, zasiedliśmy do Wigilii. Zanim na stołach pojawiły się stada białych talerzy dźwigające na swoich gładkich grzbietach pieczołowicie przygotowane potrawy, padliśmy sobie w objęcia, przepraszając się za wszystko i życząc sobie tego, co sami chcielibyśmy otrzymać.

 

Potem nastał Nowy Rok. Prawie każdy z nas postanowił sobie wtedy, że od teraz wszystko zacznie się od nowa. Że wszystko się zmieni (na lepsze, ma się rozumieć). Że ten nadchodzący czas będzie zupełnie przełomowy. I prawie się to nam udało. Przynajmniej niektórym.

 

W styczniu zima zasypała nas warstwą białego puchu. A potem drugą, trzecią i jeszcze paroma – dla pewności. Tak, jakby uznała, że pod jej firmową pierzyną będzie nam o wiele cieplej. Nie rozumiała, że mamy nieco inne zdanie na ten temat.

 

Wreszcie po miesiącach, które ciągnęły się bez końca i w których zdążyliśmy już poznać całą paletę różnych odcieni bieli, nastała wyjątkowo kapryśna wiosna.

 

Była niezdecydowana i humorzasta. Zamiast obsypać łąki kwiatami, smagała nas porywistym wiatrem, lodowatym deszczem, a nawet śniegiem. Stawała na głowie, żeby zwrócić na siebie uwagę. I prawdę mówiąc, udało jej się to.

 

Dziś, kiedy truskawki dojrzewające na polach czerwienią się ze wstydu, że są tak nieprzyzwoicie kuszące, czekamy na przyjście lata. Tego astronomicznego, bo temperatury od paru dni mamy już co najmniej afrykańskie.

 

Z przerażeniem obserwujemy, jak saharyjskie powietrze owija się wokół bezbronnych drzew, które rozpaczliwie próbują końcami korzeni dogonić wodę ukrywającą się coraz głębiej pod ziemią.

 

Co będzie dalej?

 

Cóż, za dwa-trzy miesiące, kiedy lato wypali się do reszty, kiedy zużyje cały tegoroczny zapas gorąca – nadejdzie jesień. Cud Natury, którego piękna nie da się opisać jednym zdaniem.

 

Ale o tym opowiemy Wam innym razem.

.

.

.

Autor: Maciej Wojtas

https://maciejwojtas.pl/

 (1)    0

Your comment has been sent successfully. Thanks for comment!
Leave a Comment
Captcha
# 2020 © Crobbe All rights reserved.