Search in Blog

O Annie, która przed świętami stała się lekka jak piórko

 

Był środek wiosennej nocy.

 

Pantofle Indie Folk, które należały do wnuka pani Anny, przewracały się z boku na bok. Z podeszwy na lico i z powrotem. Być może działo się tak z powodu Księżyca, który za oknem prężył wszystkie swoje srebrzyste muskuły. A może po prostu ciężko było im zasnąć z dala od domu.

 

Wnuk Jan przyjechał z innej strefy czasowej do babci i dziadka, żeby spędzić z nimi święta wielkanocne. Pantofle Bluegrass, w których Anna krzątała się na co dzień, od razu zauważyły bezsenność młodych Indie Folk:

 

– Nie możecie zasnąć?

– Nie bardzo… Ja bym może chciał – westchnął z żalem Prawy – ale Lewy tak chrapie...

– To może opowiem wam historię, która powtórzy się znowu za kilka godzin.

– Jak to „powtórzy się”?

– Bo tak dzieje się co roku.

– Na wiosnę?

– Przed świętami wielkanocnymi.

– Uwielbiamy dobre historie!

– Opowiem wam o dniu, który zmienił Annę.

 

 

Dzień pierwszy

 

Pierwszego dnia Anna zerwała się z łóżka na równe nogi. Zaspała, a przecież czekało ją tyle pracy! Szybko coś przekąsiła w kuchni i wybiegła do ogrodu. Z tego pośpiechu zapomniała zostawić nas w domu. A w ogrodzie… ileż tam było pracy! Wystarczyło kilkanaście tygodni zimy, żeby grządki, trawnik, alejki, krzewy straciły wszelką chęć do życia.

 

 

Dzień drugi

 

Drugiego dnia Anna postanowiła zrobić generalny remont mieszkania. Umyła okna, wypastowała podłogi i wyprała wszystko, co tylko dało się wsadzić do pralki. Powycierała kurze nawet w tych zakamarkach, do których nawet wyjątkowo złośliwe paprochy nie potrafiłby się wprowadzić.

 

Była wykończona po dwóch dniach robienia porządków i nieustannego sprzątania. Choć mieszkała tylko z mężem, chciała przygotować dom i ogród tak, jakby miały go odwiedzić tłumy gości.

 

 

Dzień trzeci

 

I wreszcie nadszedł dzień trzeci. To wtedy stało się z Anną coś dziwnego. Najpierw zamknęła się w swoim pokoju. Przez godzinę patrzyła przez okno i ciężko wzdychała. Potem podeszła do męża, mocno go przytuliła i pocałowała w policzek. Szepnęła mu do ucha „przepraszam cię za wszystko”, ubrała się elegancko i wyszła.

 

Kiedy wróciła, wyglądała jakoś tak dziwnie promiennie. Choć jest osobą raczej z tych „przy kości”, zdawało się, jakby unosiła się w powietrzu. Było widać, że czuje się lżejsza. Na ciele i na duchu. Chyba nawet bardziej na duchu. I ten jej uśmiech, który był tak promienny, że bez trudu mógłby zawstydzić Słońce...

 

– Znaczy się była na jakimś treningu?

– Nie.

– U kosmetyczki?

– Nie.

– No to może w spa?

– Nie sądzę.

– To w takim razie gdzie?

– Tego właśnie nie wiem. Ale czuję, że w tym roku znowu się tam wybierze.

 

Jak myślicie, dokąd wybrała się Anna?

.

Autor: Maciej Wojtas

https://maciejwojtas.pl/

.

 (1)    0

Your comment has been sent successfully. Thanks for comment!
Leave a Comment
Captcha
# 2020 © Crobbe All rights reserved.