Search in Blog

O rybce, która tak jak Ty, rzuciła się na głęboką wodę

W pewnej rwącej rzece, która wije się w polskich górach, żyła sobie rybka. Miała mamę, tatę, mnóstwo braci i jeszcze więcej sióstr. Wszystkie dni całej tej wesołej rodzinki były podobne do siebie jak dwie krople wody.

 

Aż nastał rok suszy. Zimowy śnieg stopniał szybciej niż kiedykolwiek. Wiosna lekko tylko pokropiła okoliczne łąki i lasy. A lato zamieniło wszystko w kamień.

 

Rzeka zaczęła wysychać. Woda robiła się coraz cieplejsza i bardziej zielona. Zaczynało brakować w niej tlenu. I wtedy mała rybka przypomniała sobie to, co podsłuchała niedawno u swoich starszych koleżanek.

 

Rozprawiały wtedy z przejęciem, że im dalej w dół rzeki, tym jest głębiej, a na samym końcu znajduje się prawdziwy rybi raj: ogromne morze wody, w którym pływa ogromne mnóstwo wszystkiego.

 

Rybka podpłynęła do rodziców i powiedziała, że nie zamierza patrzeć na to, aż rzeka zupełnie zniknie, dlatego rusza przed siebie, do morza. Oznajmiła im, że musi sprawdzić jak tam jest i jeśli okaże się, że jest tam znośnie, to wróci z powrotem i zabierze ze sobą całą rodzinę.

 

Mama nie zdążyła nawet uronić łzy, bo rybka pognała przed siebie tak szybko, jakby była co najmniej szczupakiem. Tata ciężko westchnął i wrócił do swoich zajęć. Nic nie mógł zrobić. Jego córka była już prawie dorosła.

 

Koleżanki miały rację. Z każdym kilometrem wody było więcej. Wreszcie rybka dotarła do morza. Gdyby zapytała rodziców o radę, wtedy usłyszałaby, że stworzenia słodkowodne nie mają zbyt wielkich szans w słonym akwenie.

 

Niestety, na naukę było już za późno. Rybka ciężko zachorowała. Prawie umarła. Na szczęście dzięki pomocy stworzeń, które pochodziły z jej rzeki i też wybrały emigrację, udało jej się przetrwać pierwsze, najtrudniejsze miesiące.

 

Minęły trzy lata. Rybka nie sądziła, że najgorsza dla niej nie będzie wcale słona woda, która wyżera delikatną skórę, tylko tęsknota za domem, który został setki kilometrów stąd.

 

Do wody, w której nie dało się na początku żyć, w końcu się przyzwyczaiła. Z czasem zupełnie zapomniała, jak smakuje pływanie w rzece.

 

Najgorsza była jednak nieustająca tęsknota za rodziną. Nie cieszyło jej to, że ma teraz mnóstwo miejsca do życia, że ma jedzenia pod dostatkiem i że ma tu nowych znajomych.

 

Dlatego pewnego dnia postanowiła wrócić.

 

Niestety, podróżowanie pod prąd wymaga ogromnego wysiłku. W dodatku, po tak długim czasie przebywania w słonym środowisku, jej organizm nie mógł przestawić się do nowych warunków.

 

W końcu okrutnie zmeczona wróciła na stare śmieci. Była pewna, że wreszcie zazna spokoju, poczuje ulgę. Nic z tych rzeczy.

 

Nie mogła się przyzwyczaić do rzeki, w której przyszła na świat. W dodatku wszyscy dziwnie patrzyli na jej zgrubiałą, „zagraniczną” skórę i ten niecodzienny sposób pływania, którego nauczyła się na obczyźnie.

 

Rodzice umarli, rodzeństwo gdzieś się rozpłynęło.

Cały świat, który znała – przestał istnieć.

 

***

 

A Ty?

 

Czy odnajdujesz w tej bajce swoją historię?

Też wyjechałeś z kraju, żeby zarobić na chleb?

A może jesteś dzieckiem emigrantów?

Albo masz kogoś takiego za sąsiada?

 

Podziel się swoimi refleksjami w komentarzach.

.

.

Autor: Maciej Wojtas

https://maciejwojtas.pl/

 (2)    0

Your comment has been sent successfully. Thanks for comment!
Leave a Comment
Captcha
# 2020 © Crobbe All rights reserved.